Początek kwietnia spędziłam na świeżym powietrzu, w lekkich ubraniach, z aparatem w ręku. Mogłam sfotografować moje piękne bratanice. Co jakiś czas robię im portrety, dzięki czemu widzę jak się zmieniają i dorastają.

Tym razem jestem w szoku, że są już takie duże. Każda z nich jest inna i każda jest śliczna. W dodatku czekają na malutką siostrzyczkę! Nie mogę się doczekać, żeby ją poznać.

Przyjechałyśmy do ich domu z ogrodem na cały dzień. Było pełno słońca, Klara biegała na boso i grzebała w ziemi, a starsze dzieci jeździły na rowerach. Zjedliśmy pyszny obiad na tarasie i pierwsze w sezonie lody na patyku. Cierpliwie czekałam z wyjęciem aparatu do złotej godziny. Wybiegane dziewczyny zgodziły się na pozowanie. Do tej pory jestem pod wrażeniem ich urody i różnorodności. Szkoda, że nie mieszkamy bliżej siebie, bo spędzanie z nimi czasu jest dla mnie źródłem mnóstwa radości.

Zostaw odpowiedź

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.