Znam wiele mam, które po narodzinach dziecka odkrywają i zaczynają rozwijać sobie jakąś pasję. Jestem jedną z nich. Czas, kiedy jesteśmy w domu z dzieckiem, daje nam okazję do przemyśleń i niekiedy przewartościowania naszego życia. Bardzo interesują mnie historie i wybory tych mam. Dlatego chcę się z nimi spotykać i podczas sesji podpytywać o ich sposoby na łączenie macierzyństwa i rozwoju we własnym kierunku. Pierwszą, z którą udało mi się porozmawiać jest Gabrysia prowadząca sklep VeverkaKids.

Czym zajmowałaś się przed pojawieniem się Heleny?

W świecie przed narodzinami Heleny, byłam Gabrielą: świeżo upieczoną żoną swojego super męża, pracownikiem świetnej korporacji (czyli dziewczyną poszukującą nowych tabelek do uzupełnienia, procesów do usprawnienia), córką / siostrą / ciotką w swojej dużej, kochanej rodzinie… Ról w swoim dotychczasowym życiu miałam wiele – zostałam nauczona, żeby odkrywać, podejmować wyzwania i rozwijać swoje umiejętności. Do tego stopnia poszukiwałam, że nie pracuję w zawodzie wyuczonym, a w takim, który mnie po prostu zafascynował. Teraz jestem Mamą Gabą i żadna inna niespodzianka w życiu nie sprawiła mi takiej frajdy i nie była tak super wyzwaniem jak pojawienie się Heleny.

Co Cię skłoniło do zajęcia się prowadzeniem sklepu z akcesoriami dla dzieci?

O tym, że zaangażuję się w projekt VeverkaKids zadecydowała chwila. Od roku jestem mamą, od wielu lat ciocią wielu szkrabów (ekhm… i całkiem już dużych uroczych ludzi). Miałam okazję obserwować rynek produktów dziecięcych i słuchałam wielu opinii na temat dostępnych produktów. Trudno było nie skorzystać z takiej okazji i nie włączyć się w taką inicjatywę. Wspieram w prowadzeniu mediów społecznościowych, w organizacji zdjęć produktów, w wyborze kolorów i form jakie mają nasze produkty. To bardzo angażujące zajęcie, które sprawia mi dużo frajdy.

Jak wygląda Twój dzień?

Prawie każda mama przyzna mi rację, że klasyczny harmonogram dnia w momencie narodzin dziecka zupełnie zmienia wygląd, kształt i inne swoje atrybuty. Teraz cały dzień jest podporządkowany rytmowi Heleny. Na początku, trochę mnie to wyprowadzało z równowagi (bo ja uwielbiam planować), ale nauczyłam się, że ta nasza współpraca zacznie dobrze działać jeśli poddam się takiemu nieplanowaniu na 100%. Dynamika życia z niemowlakiem to niezły roller coaster.
W zależności od humoru panny H., dzień zaczyna się albo normalnie albo bardzo wcześnie. Po porannych przyjemnościach w postaci długiego przytulania, dziarskiego ubierania i smacznego śniadania – Hela zabiera się za przegląd zabawek, a ja w tym czasie przeglądam zamówienia (drukuję etykiety i listy przewozowe do paczek zapakowanych wieczorem, pakuję przedpołudniowe paczki), odpisuję na wiadomości i planuję posty do mediów społecznościowych.
Drzemki Heleny to dla mnie czas na domowe obowiązki lub opiekę nad produktami w sklepie (odpowiednie zdjęcia, opisy, kolejność na stronie).
Po obiedzie bawimy się, albo wybieramy na spacer. Po drugiej drzemce bywa różnie – wszystko zależy od humorów i listy czynności do wykonania. Niezmienna jest pora kąpieli, wieczornej rundki honorowej po naszym pokoju, gdy Helena dostaje turbo doładowania i musi spożytkować resztki energii z dnia na wszystkie możliwe wygłupy i wyścigi samej ze sobą. Jak już ją uśpię to zazwyczaj ja dostaję swojego turbo wynikającego z „poczucia obowiązku” – układam wszystko co się da ułożyć na miejsce (a przy małym metrażu jaki teraz dzielimy we trójkę i dużej ilości rzeczy – ciągle jest co układać) i mam czas w końcu porozmawiać z mężem sam na sam.

Jakie masz sposoby, żeby znaleźć czas na pracę i opiekę nad Helą?

Nie skłamię jeśli powiem, że kluczem do wszystkiego jest rodzina – zarówno ta najbliższa (czyli mój mąż), jak i obydwie mamy i wszystkie możliwe siostry. Moje własne siostry motywują mnie do działania, a moje nowe siostry (czyli niezastąpione szwagierki) służą radą i wsparciem. Im Helena jest starsza tym łatwiej się z nią pracuje – potrafi zająć się swoimi zabawkami i rozwija swoją własną mowę. Mam to szczęście, że interesuje się swoimi zabawkami, a ponieważ nie jest dzieckiem z kategorii śpiochów nie mogę liczyć na pracę podczas długich drzemek.

usmiechnieta-mama-sesja-lifestyle
fotografia-rodzinna-wnetrze-dom

mama-corka-w-oknie

karmie-wszedzie-matka-karmiaca
sesja-zdjeciowa-lifestyle

bliskosc-rodzic-dziecko

portret-lifestyle-sesja
fotograf-rodzinny-warszawa

Dołącz do dyskusji 2 komentarze

Zostaw odpowiedź

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.